arrow left
arrow right

olfaktorie bottanicum

arrow left
arrow right
  1. pl

Blue Monday to ściema

19 stycznia 2026
Podobno dzisiaj jest najbardziej depresyjny dzień w roku, „podobno” to słowo-klucz, bo prawda jest taka, że za tym najsmutniejszym dniem stoi konstrukt marketingowy.
 
To pojęcie narodziło się nie z potrzeby serca, zwrócenia na coś uwagi ani z badań naukowych, lecz było zleceniem na prośbę biura podróży Sky Travel. W 2005 roku brytyjski psycholog Cliff Arnall stworzył pseudonaukowy wzór matematyczny, który miał wyliczać „najgorszy dzień roku”. Wyliczenie najbardziej depresyjnego dnia w roku miało zachęcać ludzi do rezerwowania wycieczek, do słonecznych i ciepłych miejsc na ziemi.
 
Szybko okazało się, że wzór jest elastyczny jak plastelina, a jego naukowa wartość żadna.
Nauka, w tym liczne badania publikowane m.in. w Psychology Today, obaliła ten mit związany z blue monday, smutek nie przychodzi na zawołanie konkretnej daty.
 
Faktem natomiast jest, że zimowy czas i brak słońca wpływa na nasze samopoczucie. Jako kontra do “blue monday” mamy dzisiaj również “dzień czułości”.
 
Może się zdziwicie, ale dzisiaj zachęcam Was do założenia maski. Wiem, wiem to słowo rzadko kojarzy się dobrze, ale czy nie jest tak, że każdy z nas nosi ich wiele? Jesteśmy inni w domu, inni w pracy, inni wśród przyjaciół, to nasze społeczne kostiumy, które nie muszą być ciężarem, jeśli tylko wiemy, co pod nimi skrywamy.
 
Załóż maskę, ale zrób to świadomie, nie po to, by zniknąć lub wtopić się w tłum, lecz po to, by usłyszeć to, co pod nią pulsuje.
Większość nosi na co dzień maski gładkie, niemal alabastrowe i chłodne jak styczniowy poranek. Bez zaangażowania zmysłów, bez uważności na sygnały płynące z ciała, nasze wewnętrzne krajobrazy pozostają bezbarwne (uśpione), profesjonalne, sztywne, niemal seryjne.
Wystarczy jednak kilka głębokich oddechów, by zaczęły pojawiać się kolory. Doświadczyłam tego wczoraj, podczas długiego, mroźnego spaceru, gdy mróz szczypał w policzki z wnętrza samoczynnie wyłonił się uśmiech i zachwyt nad eterycznymi, kruchymi zapachami mroźnego lasu, tą specyficzną, ozonową czystością uśpionej natury.
 
Kiedy stajemy się uważni na otaczające nas molekuły, na to, jak pachnie zamrożony świat, gdy rano skrobiesz szyby samochodu, czując metaliczną rześkość powietrza, maska zaczyna pękać.
 
Ten najbardziej pierwotny z naszych zmysłów, połączony bezpośrednio z układem limbicznym, odsłania pod spodem feerię barw (widzicie to na mojej kolorowej masce?).
 
Zapach jest jednym z kluczy naszych zmysłów, który otwiera drzwi do czułości. To on może sprawić, że w szary poniedziałek zauważymy jak mienią się drobinki lodu na śniegu.
 
Czym jest ta czułość w świecie zapachów? To ciekawość, by poczuć świat bez filtrów, to świadoma neuro-uważność, która pozwala wyłapać małe przyjemności w pędzącym świecie.
 
Bez zmysłów nasza twarz jest martwą, zastygłą formą, z zapachem staje się żywą mapą przeżyć, wspomnień i emocji.
Dla mnie blue monday nie jest smutny ma zapach krystalicznego, słonecznego nieba, który nastroił mnie do dobrego początku tygodnia.
Monika

Monika Opieka

Wszystkie teksty, rysunki, zdjęcia oraz wszystkie inne informacje opublikowane na niniejszych stronach podlegają prawom autorskim olfaktoriebottanicum.pl Monika Opieka.Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesyłanie zawartości bez pisemnej zgody olfaktoriebottanicum.pl Monika Opieka jest zabronione.

Do stworzenia strony wykorzystano kreator stron www WebWave

bottanicum@gmail.com

olfaktorie bottanicum