W świecie, który pędzi szybciej niż jesteśmy w stanie nadążyć analogowe działania i rzeczy przypominają mi o tym co naprawdę lubię i cenię.
To rzeczy, które budzą przyjemną nostalgię, zatrzymują, wywołują uśmiech na twarzy, pojawienie się ukradkiem łzy, wspomnienia.
Czy nie jest czymś rozczulającym srtary aparat Zenit (dajcie znać u kogo jeszcze jest, kto fotografował?) zdjęcia w albumie gdzie na moment zatrzymał się czas, czy może woda perfumowana Pani Walewskiej, którą nosiła babcia, mama a może ciotka?
Zajmuję się wieloma rzeczami, które są w świecie tworzenia, zanim poznałam świat komponowania perfum naturalnych moją codziennością była i jest fotografia, miałam to szczęście, że poznałam jej klasyczną formę, do której wracam coraz częściej. Jest coś magicznego w robieniu zdjęć na kliszy, nic, absolutnie nic jej nie zastąpi, to nie tylko charakterystyczny obraz, to również rytuał. Analogowe podejście to sposób bycia, to zgoda na proces, na zmianę i zaskoczenie, to wybór tworzenia czegoś czego nie da się skopiować, ani poprawić jednym kliknięciem. To akceptacja tego, że rzeczy mogą być powolne, niedoskonałe i prawdziwe, to właśnie w tym tkwi piękno i wyjątkowość nie do podrobnienia.
Kiedy fotografuję na filmie nie spieszę się, celebruję każdy kadr.
W fotografii oznacza to czekanie na światło, które samo przychodzi, obserwacja ludzi na ulicach by uchwycić moment, który już się nie powtórzy, to bycie cierpliwą. Podobnie jest w perfumiarstwie, gdzie cierpliwość to jedna z najcenniejszych cech, bo zapach potrzebuje czasu, aby się rozwinąć.
Bardzo wiele czerpię z fotografii komponując perfumy naturalne, jedno i drugie jest analogowym podejściem gdzie efektu nie zobaczy się od razu, to zaufanie do procesu, który się tworzy.
Komponując perfumy z naturalnych surowców dotykam żywej materii, podobnie jest z fotografią na filmie i w tym tkwi siła i piękno kreacji, esencja naturalna nie będzie taka sama zawsze, ma na to wpływ wiele czynników, zdjęcie z kliszy podobnie.
To co analogowe nie znosi pośpiechu, natomiast dobrze się ma w czułości, w tu i teraz, w kreowaniu i doświadczaniu.
Jest jeszcze coś w tym wszystkim ważnego, jak nie najważniejszego, to pobudzanie czułej wrażliwości tworzenia, odcięcia się od biegu, wyścigów i skupieniu na twórczości i rozwoju. Bo nic tak nie rozczula serca jak trzymanie w dłoni fotografii czy zanurzenie nosa w chmurze nostalgicznego zapachu.
Monika