W głowie mam równie kolorowo jak na głowie
Jakiś czas temu zadano mi pytanie czy mam normalną pracę?
Przez moment nie wiedziałam jak zareagować? i jak dyplomatycznie odpowiedzieć by nie urazić pytającego.
Przyzwyczaiłam się że dla wielu ludzi to czym się zajmuję jest totalnie abstrakcyjne a nawet dziwaczne, przyzwyczaiłam się również do tego, że po rozmowie ci sami ludzie wpadają jak śliwka w kompot bo ciekawość bierze górę
Byłam przez jakiś czas w dużym dylemacie, bardzo lubię działać w społecznościówkach, sprawia mi to radość i mobilizuje do rozwijania się. Lubię pokazywać czym się zajmuję i dzielić wiedzą, ale zaczęłam czuć pewien dyskomfort. Bo tutaj są pewne zasady, społecznościówki nie lubią ciszy, to takie ciągłe gonienie króliczka, wyścig, który nigdy się nie kończy a ja nie chcę brać udziału w żadnych wyścigach, poczułam, że to jest bez sensu, że nie jestem w stanie ciągle być kreatywna i dostępna a nawet tego nie chcę, że nie chcę sobie zawracać głowy spadającymi zasięgami to jest energia a energię mamy jedną.
Działania tutaj traktuję jako część swojej pracy, staram się budować dobry content, miejsce w sieci, które coś wnosi i ma swoją misję oraz jest rzetelne, może to zabrzmi dziwnie, ale czuję na sobie odpowiedzialność za to co piszę i co propaguję więc tym bardziej jest dla mnie ważna wiedza, doświadczenie, szczerość i uczciwość. W sieci jest wiele bzdur.
Do każdego cyklu tutaj oraz na grupie wkładam ogrom pracy i wiedzy, często posty z cyklów, które się pojawiają piszę wiele tygodni.
Do warsztatów i wykładów również przygotowuję się miesiącami a nawet i latami. Obecnie pracuję nad akademickimi wykładami gdzie teoria spotka się z praktyką, pracuję również nad kilkoma wystawami, jednocześnie cały czas się kształcąc i rozwijając swoją teorię i praktykę.
Piszę to dlatego, że ktoś mi niedawno powiedział, że mnie się to tak bardzo udało, nie, nic mi się nie udało! miejsce w którym jestem obecnie jest wynikiem lat nauki i pracy, zawzięcia się i wyboru życiowego, to już setki przeczytanych książek, dziesiątki kursów, niezliczona ilość godzin i wiele, wiele energii oddanej dziedzinie, która mnie rozkochała w sobie, to nie jest efekt “udania się” albo “nie udania się”.
Postanowiłam nie robić nic na siłę, podjęłam decyzję, że wolę by mnie było mniej w społecznościówkach, ale za to z dobrym contentem, nie jestem w stanie robić codziennie relacji, rolek, postów, wolę ten czas spożytkować na praktykę, naukę i zdobywanie wiedzy oraz doświadczenia, które Wam przekażę na studiach, w galeriach i warsztatach, doba ma tylko 24 godziny
Na grupie “bottanicum przylądek naturalnych zapachów” również nie będę postowała byle postować, chcę aby pojawiały się tam naprawdę dobre i pomocne posty.
Raz mnie tutaj będzie więcej a raz mniej
Monika